Byle jaki tytuł

Wierzysz w byle jakie Zmartwychwstanie? W byle jakie rozgrzeszanie? W byle jakie cuda?

Dzisiaj proszę Cię o to, żebyś był CIEPŁYM chrześcijaninem! Gorącym! Nie byle jakim. Wiesz, komu uwierzyłeś. Idź za Nim! Całkowicie.

Jezus nie robił niczego byle jak. Zawsze dawał siebie w 100%. A jak postępujemy my? ,,Jestem wierzący, ale nie widzę nic złego w tym, żeby zamieszkać razem przed ślubem. Mało tego! Trzeba z sobą zamieszkać! Żeby się poznać… czy da się z sobą w ogóle wytrzymać. ‘’

Kościół to my. Jezus w nas wierzy. Papież też. Musimy świadczyć! Nie możemy pozwolić sobie na przeciętność. Żyjemy według zasad, które przez wieki są praktykowane. I zapewniam Cię, że są dobre i słuszne. Bez nich wszystko się sypie. Przykazania- one są naszym stylem, one są szczęściem. Znam ludzi, którzy je odrzucają. Przez chwilę było im dobrze. Potem wszystko się rozbiło na małe kawałki.

Budujmy domy na skale.

Jan Paweł II został kiedyś zapytany przez młodego człowieka, o to, dlaczego nie można z sobą mieszkać na próbę i dlaczego kościół to odrzuca? I tu padła odpowiedź ,, NIE ŻYJE SIĘ, NIE KOCHA I NIE UMIERA NA PRÓBĘ’’.

Ap 3, 15-16

Chcesz wygrać? Idź do spowiedzi!

 Byłam na spowiedzi. A razem ze mną tłumy. 

Stoję w kolejce. Chyba ok. 45 minut. Przede mną starszy pan, w ręku trzymał książeczkę… starsze wydanie Drogi do Nieba. Za mną młoda kobieta. Rozglądała się po kościele. Do nas dołączają kolejni… niektórzy ewidentnie przerażeni. Inni ,,załatwiają” szybko co trzeba i wychodzą. Jeszcze inni odmawiają pokutę gorliwie się modląc, wychodzą zmienieni. 

A ja nadal czekam na swoją kolej. I mam ochotę się głośno śmiać! Kocham Kościół! Kocham nas, grzeszników! Dziecko, nastolatek, starzec, ksiądz… wszyscy jesteśmy przed Bogiem równi, każdy pragnie doznać Jego Miłosierdzia. To jest bomba atomowa! Kolejki do konfesjonałów są ratunkiem świata! 

Pierwszy plan

Bóg to ma dobrze. On niczego nie musi się domyślać, dopytywać, szukać wytłumaczenia. Jak dobrze, że wszystko o nas wie! Zna każdy zakamarek naszego serca… nawet ten najbardziej ukryty. Zazdroszczę mu.

Ludzie nie potrafią rozmawiać. Dają się porwać swoim myślom- najczęściej tym negatywnym. ,,Bo na pewno chciał mi wywinąć, dopiec… taki nóż w plecy!’’ Męczymy się tym i przejmujemy, szukając usprawiedliwienia i winy po którejś ze stron. Dzisiaj Wielka Środa. Zastanówmy się czy te wszystkie problemy i toksyczne relacje są czegoś warte. Czy są warte Ostatniej Wieczerzy? Czy są istotniejsze od strachu Chrystusa? Uwolnij się od nich! Uwolnij się od świata. Zostaw to.

Zajmij się tym co, naprawdę ważne. On Cię teraz potrzebuje jak nigdy wcześniej. Ale Ty potrzebujesz Go jeszcze bardziej. Przylgnij do źródła. Tam bowiem tkwi sens wszystkiego. Tam jest pokora, tam jest uniżenie i wreszcie uzdrowienie. Reszta jest śmieciem. Drugim planem. Błahostką.

Kto NORMALNY zakłada wspólnotę nie mając miejsca?

Moja wspólnota jest super. Naprawdę. Są w niej różne osoby. O niektórych na początku myślałam, że to dziwaki. Ale z czasem Pan Bóg dał mi łaskę akceptacji ich… bez względu na to jakie mają wady, przyzwyczajenia, na jakim stopniu formacji są. Kocham ich. Są sobą, dzielą się, modlą, zadają pytania. Mamy tego samego Ojca. TEN to dopiero jest szalony!

Można powiedzieć, że reaktywowaliśmy tą wspólnotę, a raczej wymodliliśmy sercem. Nie szukałam jej. Sama do mnie przyszła. Przychodziła co czwartek do mieszkania. Do małego pokoju.

Nie chcieli nas w klasztorze. Więc chodziliśmy tam tylko na Msze. Dobrze pamiętam strach, podjaranie na pierwszych spotkaniach i tą wieczna myśl ,,jak to będzie, co zrobić, żeby było lepiej”. Powoli, powoli. Aż pewnego wieczoru nasz duszpasterz napisał mi sms: ,,To prezent, ale muszę Ci o tym powiedzieć- MAMY KOŚCIÓŁ”. Jakąś bardzo okrężną drogą… przez milion ludzi ojciec dotarł do miejsca, w którym możemy spotykać się na Eucharystii. Wspólnie. Jak to już jest we wspólnocie- razem. Teraz brakowało tylko miejsca. Ale Pan Bóg czuwa nad nami nadal. Wystarczy ufać i czekać.

Nie wszyscy jednak mają cierpliwość. Ostatnio usłyszałam pytanie… ,,Kto normalny zakłada wspólnotę, jeżeli nie ma miejsca?”

Przybiło mnie to. Bardzo. I w tym momencie spadł z nam z nieba pewien ksiądz. Wstawił się za nami u proboszcza. Umówił nas na spotkanie. (Akcja z tym była ogromna! Jeszcze kiedyś o niej napiszę ;))

Dzisiaj o 18.00 będziemy w nowym miejscu. Moja radość jest ogromna. Pan o nas nie zapomniał. On nas prowadzi. Mam też odpowiedz na dręczące mnie pytanie… otóż… Normalne osoby nie zakładają wspólnoty, jeżeli nie mają miejsca. Ale NIENORMALNE owszem 😀 A jak założył Kościół Jezus? Jak założył zgromadzenie św. Franciszek? Wniosek nasuwa się jeden: ONI WSZYSCY BYLI NIENORMALNI. SZALENI! I my- wierzący też jesteśmy!

Więc do dzieła! Zrób dziś coś NIENORMALNEGO! To Twój obowiązek 🙂

+

 

Przemiana?

Czy masz relację z Bogiem? Taką zbudowaną na skale, która wytrzyma wszelkie deszcze i burze? Czy wrósł On już tak bardzo w Ciebie, że nie wyobrażasz sobie życia bez Niego? Czy dla Niego rano wstajesz, zmieniasz się, walczysz?

A może jednak wybierasz to co ludzkie… swoją wielką miłość, wygodę, łatwiznę?

Chcę Ci powiedzieć, że musisz walczyć! Musisz być zakochany w Bogu… musisz być pobożny jak te wszystkie moherowe berety, które siedzą dziennie dwie godziny w kościele! Dokładnie tak.

Łap historyjki:

  1. Pewna Pani X od gimbazy jeździ na rekolekcje… Formuje się. Przeszła wszystkie etapy zajarania wiarą, Bogiem. Teraz ma już 20 lat. I nadal bycie chrześcijaninem ją kręci. Udziela się w Duszpasterstwie, jeździ na wiele ewangelizacyjnych akcji. Dużo przeżyła. Niektóre wydarzenia były bardzo mocne- doświadczała Miłości, uzdrowienia… Teraz przejdźmy do sedna. X przez pół swojego życia się masturbuje.
  2. Pani Y śpiewa na chwałę Pana, jest od 8 lat we wspólnocie. Niby pobożna. Lubi tańczyć, trochę popić, czasem się spóźni do kościoła, kiedyś przez 5 miesięcy nie przyjmowała Ciała Jezusa. Teraz znalazła chłopaka.  Są z sobą 4 miesiące. Współżyją. I chyba nie mają z tym problemu.

Wniosek? CAŁA FORMACJA NA NIC! Błagam, trzymaj się przykazań miłości, wyryj je w serduchu bo wszystko inne doprowadzi Cię donikąd. TY MUSISZ CHCIEĆ SIĘ ZMIENIĆ, A BÓG CI W TYM POMOŻE! Musisz zacząć żyć inaczej. Bo cała otoczka, wszystkie spotkania, skupienia, rekolekcje nie będą miały sensu! Obudź się! Nikt Cię nie potępi, wiadomo- upadamy wszyscy, grzeszymy. Ale nie stawaj w miejscu! Dąż do świętości mimo trudności, proszę!

Do Ciebie należy wybór. Zrobisz co zechcesz. ,,Kochaj i czyń co chcesz”.

Kochaj Boga.